Sqmaliśmy kaszę z Maią Sobczak!

Sqmaliśmy kaszę z Maią Sobczak!

Na kilka dni przed wyjazdem za kałużę udało mi się wygrać dzięki Ugryzieniu Kozak udział w warsztatch kulinarnych w Cook Up. Pakowanie? Sprzątanie? Przecież są rzeczy ważne i ważniejsze!

Właścicielom Cook Up, studia kulinarnego zajmującego się organizacją warsztatów udało się stworzyć miejsce idealne do gotowania – zaraz po wejściu czujesz mrowienie w palcach na myśl jak fantastyczny sprzęt masz do dyspozycji i jakie pyszności na Ciebie czekają. Do tego przyjazna atmosfera – czułam się zaopiekowana od momentu wejścia do Cook Up aż do wyjścia. W studiu jest pięknie, czysto, jasno i przestronnie. Po lewej stronie stół z krzesłami, gdzie konsumujemy przygotowane potrawy, a po prawej… marzenie każdej osoby lubiącej gotować. Wielki blat na idealnej wysokości, jedna kuchenka na cztery osoby, roboty kuchenne Kitchen Aid (<3), zioła, przybory kuchenne, przyprawy z całego świata i wiele, wiele innych.

Kasza praktycznie
Warsztaty poprowadziła Maia Sobczak, autorka projektu Qmam Kaszę, pisząca między innymi dla Zwierciadła. Kompletnie zwariowana na punkcie kaszy, ale bez obsesji i wyznawania kaszowej religii. Tryskająca dobrym humorem, sypiąca poradami jak z rękawa, a przede wszystkim posiadająca ogromną wiedzę na temat tego co i w jaki sposób służy naszym ciałom. Maia zaczęła warsztaty od wprowadzenia nas w kaszową tematykę – dowiedziałam się, że kasza jęczmienna pomaga przy opuchliznach, a gryczana zwiększa cyrkulację krwi. A gdy jesteście przeziębieni – wystarczy 3-dniowa monodieta z kaszy jaglanej, żeby postawić was na nogi. To jedynie wycinek tego, co przekazała nam Maia podczas gotowania. Nie było wysłuchiwania nudnego wykładu – same praktyczne wskazówki, łącznie z tym jak olej kokosowy możemy wykorzystać nie tylko w kuchni albo jak przekonać dziecko, że cukier muscovado to… cukier z czekoladą ;-).

Do gotowania przystąp!
Zaczęłyśmy od przygotowania przystawki – sałatki z pęczakiem. Trochę roszponki, granat i pęczak wystarczą do zmajstrowania pysznej sałatki. Moim skromnym zdaniem jej sekret tkwi w absolutnie fantastycznym sosie – musie, w skład którego wchodzą m.in jabłka i czosnek. Był tak dobry, że razem moją „koleżanką od garnków” Ewą (autorka bloga Życie Smakiem się Toczy) niemal na wyścigi wyjadałyśmy go prosto z blendera – na szczęście przygotowałyśmy go dość sporo i nie zabrakło go do sałatek, udało mi się nawet przygotować wersję sałatki na wynos, aby Wojtek też mógł skorzystać z warsztatów i moich kulinarnych wysiłków.

Danie główne to absolutny majstersztyk: kasza gryczana, pory, białe wino i przyprawy wystarczą, aby wyczarować danie, które zniewala smakiem. Do tego sałatka z pieczonych buraków polanych balsamico i posypanych sezamem – mniam!

Na deser pozycja raczej nie dla estetów – placuszki z kaszy owsianej. Są bardzo delikatne – zarówno w konsystencji, jak i w smaku, przez co ciężko jest zachować idealny kształt podczas smażenia. Za to smak wynagradza wszystko – kryją w sobie pokrojoną i namoczoną suszoną śliwkę (kolejny doskonały składnik dbający o nasz przewód pokarmowy). Z resztą jeśli zależy nam na wyglądzie możemy skarmelizować na patelni np. śliwkę pokrojoną w plasterki i wysypać ją na placuszki. Niebo w gębie dla każdego łasucha, a przy okazji sposób na nieużywanie w kuchni kilogramów cukru, żeby przygotować deser.

Po co komu warsztaty
Warsztaty w Cook Up to przede wszystkim okazja do zainspirowania się, nabrania nieco więcej odwagi w kuchni i przekonanie się, że wystarczą drobne kroki, aby znacznie poprawić sposób odżywiania. I wcale nie trzeba w związku z tym wydawać milionów złotych. Kasza to jeden z najtańszych, a zarazem najbardziej odżywczych składników, jakie możemy mieć w swojej kuchni. Fantastyczne było to, że wszystkie potrawy przygotowywały się błyskawicznie. Jeżeli tylko odrobinę ruszymy głową i zaplanujemy co chcemy jeść, to okaże się, że duża część robi się sama, a my koniec końców na faktyczne gotowanie musimy poświęcić 30 minut. Koniec z wymówkami „nie mam czasu” i „jestem zbyt zmęczona/y, by gotować”. Składniki to też sprawa umowna – chodzi o to, żeby zaglądnąć do lodówki i wykorzystać to, co w niej mamy, a niekoniecznie maszerować do sklepu po „niezbędne” składniki. Z pewnością odwiedzimy jeszcze Cook Up – warsztaty ze sztuki krojenia czy cukiernicze z czekoladą w roli głównej brzmią niezwykle zachęcająco. A Adze z Ugryzienia Kozak pięknie dziękujemy!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Restauracje bary. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *